czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 6 - ` Tak kurwa chyba go kocham. `


*Dalej oczami Louisa*

- eii.. wstawaj. – poczułem że ktoś mną szarpie.
- zostaw mnie. – odwróciłem się na drugi bok i przykryłem pierzyną.   Wiedziałem że nie wyszedł ale nic nie mówił. Myślałem chwilę jak Harry wszedł do mojego pokoju jak ma nogę w gipsie. Eii czekajcie..
- Harry.!? Co ty tu robisz.?
- już wróciłem. – uśmiechną się szeroko.
- ale jak wyszłeś  na górę.?
- no przecież dziś mi gips u nogi ściągali. – wystał i pokierował się w stronę drzwi. – a przy okazji dzięki że po mnie przyjechałeś.
- to nie moja wina. One mnie nie obudzili.- krzyknąłem za nim i poszedłem dalej spać. Długo nie pospałem bo po około 10 min zadzwonił mój telefon.
- halo.
- heej skarbie. Mam dziś wolny dzień  i jestem w Londynie. Spotkamy się.?
- heey. Jasne będę po ciebie o 12 okej.?
- dobra to pa.
- bay.
Była godzina  10:54. Wziąłem czerwone spodnie i białą bluzkę w granatowe paski, następnie poszedłem do łazienki siedziałem tam dość długo bo włosy nie chciały mi się ułożyć. Nie lubię tego. Poszedłem jeszcze zjeść śniadanie a raczej tylko wypiłem kawe. Była godzina 11:20 nie miałem co robić  więc postanowiłem pójść po Eleonor na nogach. Szedłem około 20 min, z dala zobaczyłem zgrabną sylwetkę El. Zaczęła biec w moją stronę więc ja zrobiłem tak samo i już po chwili trzymałem w objęciach moją dziewczynę. Tylko czy ja ją jeszcze kocham.? To pytanie zadaje sobie od wczoraj. Kocham El czy Emily.? Zresztą to nie ważne Emilka chyba woli Zayna. Wyrwałem się z objęć El i złożyłem na jej ustach całusa.
- to gdzie idziemy.? – zapytała.
- do kina.? – zapytałem na co ona pokiwała znacząco głową. Bez słowa ruszyliśmy w stronę kina. Szliśmy cały czas patrząc się na ziemie. Coś się miedzy nami zepsuło. To już nie to samo co było kiedyś. W końcu doszliśmy do naszego celu, kupiłem dwa bilety na jakąś komedie. Weszliśmy do sali  zajęliśmy miejsca w kącie, po chwili film się zaczął  oglądaliśmy w skupieniu co chwilę się śmiejąc. Po dwóch godzinach wyszliśmy z kina i z kierowaliśmy się w stronę parku. Zobaczyłem jeszcze na telefon na którym pisało ` 3 nieodebrane połączenia od nieznany numer `. Kompletnie nie domyślałem się kto to może być więc postanowiłem zadzwonić. Ten ktoś kto do mnie dzwonił odebrał po 3 sygnałach.
- halo.? Louis no nareszcie. – usłyszałem dobrze mi znany głos. Zupełnie o niej zapomniałem. – miejmy te spotkania już za sobą okej. To gdzie i kiedy idziemy.?
- okej. możesz być za 20 min w parku.? Chcę ci kogoś przedstawić.
- okej. Będę. – rozłączyła się. A ja spojrzałem na Eleonor, miała minę z której nie dało się nic wyczytać. Nie lubię jak taką ma nigdy nie wiem że jej się podoba czy nie. Szliśmy jeszcze chwilę trzymając się za ręce. Po chwili El siadła na ławce ja zrobiłem to samo. Rozmawialiśmy chwilę w końcu zadała pytanie którego się bałem. Nie wiedziałem co mam powiedzieć.
- jaka dziewczyna ma tu przyjść.?
- taka jedna. – zmieszałem się.
- yhym.. a kim dla ciebie jest.?
- koleżanką. – odpowiedziałem trochę ciszej.

*Oczami Emilki*

Po krótkiej rozmowie z Lou pobiegłam do łazienki się przebrać w  to a włosy związałam w koński ogon. Zeszłam na dół pożegnałam się z Asią która już nareszcie jest w domu i wyszłam.  Cały czas myślałam kogo chce mi przedstawić. Do parku miałam nie daleko po około 5 min byłam na miejscu. Szybko znalazłam Louisa. Jest z jakąś laską. Ładna jest. Pewnie jego dziewczyna. Szłam dalej przed siebie i w ostatniej chwili zawróciłam. Zaczęłam biec, poczułam na policzku pojedynczą  łezkę. Wbiegłam do domu, zamknęłam drzwi i osunęłam się po nich. Czy ja jestem zazdrosna.? Tak kurwa jestem zazdrosna. Czy go kocham.? Tak kurwa chyba go kocham.  Znów poczułam jak łza spływa mi po policzku i kolejna i jeszcze jedna i potok łez, których nie da się zatrzymać.  

_________________________________________________________________________________

heey. ^^  
postanowiłam dodać rozdział chociaż  nie było 10 komentarzy tylko 5. ; / 
ale jest prawie 600 wyświetleń *.* za co wam bardzo dziękuje. : 3 <3 

Prawdopodobnie nie będę dodawać rozdziałów codziennie wiec jak by ktoś chciał żebym go informowała o rozdziałach to podajcie tt albo nr gg czy coś. ; ) 

 I PROSZEEEEE WAS KOMENTUJCIE.!  

ii słodkie to zdj. nie.?  taki słodkii Niall. <3 


Gosia. - xoxo. 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 5 - ` Emily bardzo mi się podoba ale jestem z Eleanor.`


Po obiedzie poszliśmy do szpitala, akurat jego znajomi też byli. Długo rozmawialiśmy jak zawsze. Zauważyłam że mulat często się na mnie patrzy próbowałam nie zwracać  na to uwagi. Koło godziny 20 wszyscy zaczęli się zbierać. Ja poszłam jeszcze do lekarza Asi dowiedzieć się kiedy może wyjść i czy załatwił lek. Dowiedziała się że jutro mogę przyjść po moją przyjaciółkę i ma się zjawiać w szpitalu raz na tydzień. Poszłam jeszcze podzielić się dobrą nowiną z Asią i uśmiechnięta od ucha do ucha wyszłam ze szpitala. Od razu skierowałam się w stronę domu po chwili usłyszałam że ktoś mnie woła odwróciłam się i zobaczyłam Zayna, podbiegł do mnie.
- podwieść cię.?
- nie dzięki, przejdę się. A tak wgl to czekaliście na mnie.? – zdziwiłam się.
- ja czekałem, chłopaki pojechali. Pomyślałem że będziesz się bała sama wracać już ciemno jest. – uśmiechnęłam się.
- nie nie boję się. To ja już pójdę.
- odprowadzę cię.
- jak chcesz. – Szliśmy dość długo rozmawiając o wszystkim i o niczym a raczej o niczym. Po lubiałam go. Jak pierwszy raz go zobaczyłam pomyślałam `chłopak z czasopisma gejowskiego` ale jest naprawdę  fajny. Zapraszałam go aby wszedł do domu ale odmówił powiedział że chłopaki będą się o niego martwić bo powiedział im że poszedł się przejść a nie było go już dość długo. Weszłam do domu nie byłam głodna wiec poszłam się umyć a następnie pooglądać telewizję.


*W tym samym czasie* * Oczami Louisa*

Przestraszyłem się trochę tak samo jak chłopaki bo Zayna już długo nie było. Jedynie Niall był spokojny i  oglądał telewizję  a  my  chodziliśmy tam i powrotem po pokoju próbując się do niego dodzwonić.
- a jak mu się coś stało.? – spytał Liam z przerażeniem.
- nic mu nie jest założę się że poszedł odprowadzić Emily, widzieliście jak on na nią patrzy.? – Niall mówił że spokojem zajadając się plackiem.
Na jego słowa trochę się wkurzyłem. Emily bardzo mi się podoba i bardzo ją lubię, ale próbowałem tego nie okazywać w końcu byłem Eleonor. Przez te kilka dni całkiem o niej zapomniałem wiec bez słowa poszedłem na górę do swojego pokoju i zadzwoniłem do swojej dziewczyny. Nie rozmawialiśmy długo bo miała sesję zdjęciową – Eleonor jest modelką. Poszedłem się wykąpać potem zszedłem na dół po cole kątem oka zobaczyłem Zayna. ( mamy kuchnię połączoną z salonem. ) Wziąłem napój do ręki i podszedłem do niego.
- oo już przyszedłeś. Gdzie byłeś.
- no przecież wam mówiłem że idę się przejść.
- kłamiesz. – powiedział Niall, który nie wiem jak ale nagle zjawił się w salonie.
- nie kłamie.
- to gdzie byłeś się tak długo przejść.? – spytał Liam który od samego początku przyglądał się rozmowie.
- no dobra nie byłem sam. Znaczy z początku tak, ale potem zobaczyłem Emilkę i odprowadziłem ją pod dom.
- ha a nie mówiłem.! – zatriumfował Nialler.
- dobranoc. – powiedziałem trochę zły i poszły i poszedłem do pokoju. Od razu położyłem się do łóżka i po chwili usnąłem. 
_________________________________________________________________________________
heey. ^^

Pierwsze skojarzenie z tym zdj.?
Liam. : Bożee niech polki do nas przyjadą Amen. 
hahahha.. wiem wiem głupia jt. :D <3 

to co następny rozdział za 10 komentarzy. 
dobranoc. ; D  

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

trololo..

Trolololololololololo.. nie dodam kolejnego rozdziału dopóki nie będzie przynajmniej 5 komentarzy przykro mi. -,-

pozdrawiam Gosia. - X

niedziela, 15 kwietnia 2012

rozdział 4 ` Chyba faktycznie go lubię, bardzo lubię. `


Nazajutrz  obudziła się koło godziny 10. Poszłam zrobić sobie śniadanie – jajecznice i poszłam skonsumować je przed telewizorem. Leciała akurat jakaś komedia romantyczna.
Ogólnie to lubię ale jestem realistką i zawsze krytykuje. Tym razem też się nie obyło. – Jezusku.. ze mną jest coraz gorzej.. gadam do siebie. – Kiedy film się skończył zobaczyłam że jest 20 po 12. Szybko zaczęłam się ubierać. Ubrałam się w  to i a z moich długich włosów zrobiłam warkocza, jeszcze szybko się pomalowałam i schowałam telefon do torebki. Kiedy wychodziłam była godzina 12:55. – kurwa, kurwa, kurwa – wybiegłam z domu i skierowałam się w stronę Big Ben’a .
Przebiegłam przez park i znalazłam się na przystanku autobusowym. Nie musiałam długo czekać po do 2 min zjawiła się mój autobus po 10 min byłam na miejscu. Obrazu zobaczyłam chłopaka w czerwonych spodniach i bluzce w paski. Podbiegłam do niego.
- Sorry że się spóźniłam.
- spoko.
- Emm.. masz pieniądze.?
- tak, lekarz już załatwia lek dla Asi.
- okeej. Wielkie dzięki. To gdzie idziemy.?
- hmm.. wesołe miasteczko.? – poruszał śmiesznie brwiami. Ja tylko przewróciłam oczami żeby ukryć jak bardzo się cieszyłam z tego że idziemy do mojego ukochanego miejsca.
Do miasteczka doszliśmy po około 10 min.
- to na co idziemy najpierw.- spytał niebiesko oki
- hmm.. nie wiem jak ty ale ja idę na roller coaster.
- Emm.. okeej.. tylko żee.. ten..
- boisz się.? – trochę się speszył ale pokiwał głową. – no nie bój się. Chodź – pociągnęłam go za ręke.
- no dobra ale jak coś to się do ciebie przytule. –  nic nie odpowiedziałam. Tak jak Louis powiedział tak zrobił od początku do końca się do mnie przytulał. Następnie poszliśmy strzelać wodą w kaczki mi nie poszło najlepiej za to Louis wygrał dużego misia. Byliśmy jeszcze na wielu innych rzeczach. Na sam koniec poszliśmy na London eye. Przez cały czas się nie odzywałam. Po prostu patrzyłam na piękne widoki, na miasto które tak uwielbiałam. Muszę przyznać że dobrze się z nim bawię. Kurczę lubię go.. podoba mi się.. i chyba się zakochałam.. nie Emilka nie teraz… Kiedy wyszliśmy z wesołego miasteczka poszliśmy do pizzeri. Chyba faktycznie go lubię, bardzo lubię.  

_________________________________________________________________________________

Heey. ^^  sorry za rozdział ale jak już pisałam chyba spuściłam wenę w wc. -,- 

Liaam na dobranoc. <3  Kolorowych i żeby wam się chłopcy przyśnili. *w* 

P.S POLECAM SUPER BLOGA . - http://invisibleuntil.blogspot.com/


sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 3 - ` i tylko tyle chcesz za 12 tysięcy.!? `



- … pod warunkiem że się ze mną umówisz…
- randka.!?
- 12 razy. – moje oczy wtedy były wielkie jak 5 zł.
- i tylko tyle chcesz za 12 tysięcy.!?  – spytałam z nie dowierzanie na co chłopak tylko pokiwał twierdząco głową. Wstałam z krzesła i udałam się w stronę wyjścia jak zawsze nie czekając co powie Louis. Nie lubię go, działa mi na nerwy ale jest meega słodki.
Skierowałam się w stronę szpitala. Kiedy doszłam zobaczyłam że wszyscy znajomi tego loczka wraz z nim byli na korytarzu. Zdziwiłam się. Podeszłam do Louisa. Louisa.!? Jak to możliwe.!? Jezuu.. jeszcze do tego wszystkiego mnie przeraża.
- o co chodzi.? Czemu tu siedzicie a nie w Sali.?
- twoja koleżanka poprosiła nas żebyśmy na chwile wyszli a do niej przyszedł jakiś chłopak. – nie zdążyłam nic powiedzieć gdyż z sali wyszedł Daniel trzaskając drzwiami.
- zostańcie tu jeszcze na chwilę okej.? – spytałam a oni pokiwali głowami. Od razu weszłam do sali Asi zobaczyłam na jej policzku pojedyńczą łezkę. Podeszłam do niej  i przytuliłam ją
- będzie dobrze. Aaa właśnie mam dla ciebie niespodziankę .
- łaa oświeć mnie. Czekaj może lepiej  usiąde. – powiedziała z sarkazmem ale to nie było śmieszne bo ona już siedziała.
- więc.. będę miała te 12 tys.
- naprawdę.!? Kocham cięę.! – rozpłakała się  a ja razem z nią. I tę jakże piękna chwile zepsuli nam chłopaki, który weszli do sali.
Rozmawiałyśmy z nimi chyba parę godzin nawet zaczynam się do nich przekonywać tylko nadal pasiasty działa mi na nerwy i to z godziny na godzinę jeszcze bardziej. Zbliżała się 22 więc chłopaki zaczęli się zbierać a ja razem z nimi. Kiedy wychodziliśmy ze szpitala Lou szepnął mi do uch tak żebym tylko ja słyszała ` bądź jutro o 13 pod Big Ben’en ` na co ja tylko pokiwałam głową. Chłopcy zaproponowali że mnie podwiozą. Zgodziłam się, nie miałam już sił żeby iść 30 min do domu. Podałam im adres i  w przeciągu 10 min byliśmy pod moim domem. Pożegnałam się i wyszłam. W domu byłam sama. Już się przyzwyczaiłam rodziców często nie było a rodzeństwa nie mam. Poszłam się umyć a następnie zrobiłam sobie naleśniki, które zjadłam przed telewizorem. Po kolacji poszłam do mojego pokoju o położyłam się spać. Usnęłam niemal  od razu.    

_________________________________________________________________________________

Przepraszam was że rozdział dodaję dopiero teraz ale moja wena poszła kopać ziemniaki. -.- w związku z czym rozdział jest do dupy ale jest. : > 

jaraaam się jak pochodnia. *__* <3   Mamy coś wspólnego z Lou.! <3 
na zdj za bardzo nie widać ale tam pisze : Miasta partnerskie -  Gliwice, Polska       
Ludzie związani z miastem - Louis Tomlinson - członek zespołu One Direction 

hahaha.. Harry założył Lux tt. :D - https://twitter.com/#!/Real_BabyLux - jakby ktoś chciał. ; D : 3



piątek, 13 kwietnia 2012

Rozdział 2 - ` boże proszę tylko nie on.`


- spokojnie. hmm.. masz dziwny akcent z kąd  jesteś.? – spytał jakby nigdy nic.
- spokojnie.!? wiesz nie wiem jak ty ale ja nie codziennie budzę się w obcym domu u obcego faceta.! Jak ja się tu w ogóle znalazłam.!?
- więc znalazłem cię w parku, było już późno, od trzech godz. lało a ty spałaś pod drzewem. Byłaś cała przemoknięta nie mogłem cię tam zostawić więc przywiozłem cię do mojego mieszkania. 
- trzeba mnie było zostawić. – mruknęłam ledwo słyszalnie pod nosem. - gdzie mój płaszcz.?
- tam – wskazał palcem - suszy się. – wzięłam go i wyszłam.

Poszłam do mojego domu. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się, ( http://weheartit.com/entry/26634026) włosy związałam w luźnego koka. Zeszłam na dół wzięłam jabłko i wyszłam. Chodziłam chwilę po Londynie rozmyślając z początku o Mateuszu a potem o Asi i o tym z kąt mogę wziąć 12 tys. Weszłam po kawę do Starbucka po kawę. Zamówiłam, zapłaciłam i wychodziłam kiedy zobaczyłam biegnącą postać w moim kierunku. Chłopak nie zdążył się zatrzymać i moja kawa wylądowała na mojej bluzce.
- kuuur.. mógł byś trochę uważać.!? – wyciągnęłam z torebki chusteczki i zaczęłam wycierać plamę.
- przepraszam cię bardzo. Trzeba było się odsunąć.
-  co proosze.!? Trzeba było tak szybko nie biegnąć. – wtedy pierwszy raz spojrzałam na chłopaka który na mnie wpadł. – o jezuu to ty. – przewróciłam oczami.
- czemu przedtem tak uciekłaś.?
- nie twoja sprawa. – wzięłam torebkę którą wcześniej położyłam na krześle i wyszłam.
Kierunek szpital. – pomyślałam i poszła przed siebie. Po 30 min byłam już w sali mojej przyjaciółki.
- heey. Jak tam.? – zapytałam
- heej. Lepiej się czuje. – Rozmawiałyśmy tak przez chyba godzinę.
- co się stało jesteś jakaś bardziej smutna.?
- Mateusz ze mną zerwał i przeziębiłam się.
- a to dupek.
- a ty powiedziałaś Danielowi o chorobie.?
- nie i nie chce żeby wiedział.
- co.? I jak ty to sobie wyobrażasz.?
- zerwę z nim. Wolę żeby cierpiał teraz niż potem jak mnie już nie będzie. – zauważyłam jak oczy się jej zaszkliły.
- ale ty będziesz żyła.! Rozumiesz będziesz żyła!? – w tej chwili do sali wszedł lekarz. A za nim pielęgniarze wieźli łóżko z chłopakiem. 
 - no dziewczyny będziecie miały kolegów. – powiedział i wyszedł. Trwała krępująca cisza którą przerwał chłopak.
- cześć jestem Harry.   
- Asia a to moja przyjaciółka Emily. – wysiliłam się na uśmiech. W tej chwili do sali weszło czterech chłopaków.  Kiedy zobaczyłam ostatniego chłopaka odwróciłam głowę w stronę okna i pomyślałam – boże proszę tylko nie on. –
- no proszę kogo ja tu widzę. – odezwał się „mój kolega”
- yy.. my się znamy. – odpowiedziałam.
- dobra, dobra już nie udawaj. Jestem Louis. – przedstawił się mojej przyjaciółce. – a to jest Liam, Zayn, Niell i Harrego już pewnie znacie.
-  jestem Asia a to jest E…
- nie mów im jak się nazywam.! – powiedziałam do niej po polsku tak aby nie zrozumieli co mówię. Nawet się nie dopytywali, to dobrze. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas a raczej oni rozmawiali. Byłam zmęczona więc pożegnałam się i wyszłam. Poszłam na Tower Brigde. To tam zazwyczaj chodziłam gdy miałam problemy. Usiadłam i rozmyślałam o tym o czym ostatnie cały czas. I znów zaczęłam płakać. Przykryłam twarz rękoma. Nie wiem ile tak siedziałam ale czułam że ktoś mnie obserwuje więc podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Louisa.
- chodźmy stąd. – powiedział i pomógł mi wstać, poszliśmy do jakiejś kawiarni.

Wiedziałam że będzie się pytał więc opowiedziałam mu wszystko kończąc na..
- …tylko że to kosztuje 12 tys.
- hmm.. dużo..
- no co ty nie powiesz.?
- mam pomysł.
- oświeć mnie.
- dam ci te pieniądze na jej leczenie pod warunkiem że..

_________________________________________________________________________________

witaam was. ^^    i jest drugi rozdział. ; D 


jeejku.. jakie to słodkiee. *__* <3 
chcę być na miejscu tej Lux. : 3 <3 

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 1. ` ja pierdole..`



Po około pół godziny podszedł do mnie jakiś lekarz.
- pani jest kimś z rodziny Asi Trz.. Trze.. – zawsze śmiesznie brzmiało jak anglik chciał wymówić polskie nazwisko.
- Trzebiatowskiej. Nie ale jestem przyjaciółką, mogę do niej wejść.? Kiedy będzie mogła wyjść ze szpitala.?
- Tak może panie do niej wejść. Jeszcze nie wiadomo kiedy ona jest bardzo chora myślę żeby lepiej ona ci to powiedziała. – po tych słowach odwrócił się i poszedł. Przeraziłam się trochę. Niepewnym ruchem otworzyła  drzwi. Jak ją zobaczyłam przeraziłam się jeszcze bardziej. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- co ci jest.? – zapytałam.
- Emilka bo ja.. ja mam raka. – powiedziała i rozpłakała się. Mi również poleciały zły.
- co.? Ale jak to.? Przecież to nie możliwe.?.
- Ja umieram Emilka umieram. Lekarze dają mi 3 miesiące.
- nie żartuj sobie.! Słyszysz.! Ty będziesz żyła długo i szczęśliwie.! Na pewno da się jeszcze coś zrobić.
- jest jedno wyjście ale się nie uda.
- jakie.? – zapytałam z nadzieją w głosie.
- można kupić lekarstwo. To coś jak hemioterapia. Tylko że to kosztuje 12 tys.
- ilee.!? 12 baniek.!? – Wtedy do sali weszła pielęgniarka, kazała mi już wyjść, Asia musi odpoczywać. Jeszcze raz mocno ją przytuliłam i dałam całusa w policzek i wyszłam.
Szłam pustą ulicą. Tylko co chwile ktoś przechodził. Poszłam do parku, cały czas jeszcze myślałam o tym wszystkim. Usiadłam na ławce, zaczęłam płakać. Nie wiem ile tak siedziałam i siedziałabym jeszcze dłużej ale zadzwonił mój telefon. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- halo.
- Emili musimy pogadać. Gdzie jesteś.? – po głosie poznałam że to Mateusz.
- w parku na naszej ławce.
- okej zaraz tam będę. – Rozłączył się a ja schowałam telefon do kieszeni. Mateusz przyszedł po 5 min.
- dobra od razu przejdę do rzeczy. – zaczął, nawet nie zauważył że płaczę – nie możemy się dłużej spotykać.
- co.!? Dlaczego.!? 
- proszę cię tylko nie płacz. To nie twoja wina.
- ja już płakałam zanim przyszedłeś, ale ty tego nie zauważyłeś bo po co.!? – odwróciłam się i pobiegłam przed siebie. Zatrzymałam się po około 10 min. ,  nie miałam już siły dłużej biec. Usiadłam pod starym drzewem i znów wylałam potok łez. Siedziałam tak bardzo długo żałowałam że nie mam przy sobie  żyletki. Było bardzo zimno a ja w samym krótkim rękawku  do tego zaczęło padać. - Ja pierdole.-  Czułam jak powieki powoli zasłaniają mi oczy i nie mogłam nic na to poradzić.

Rano obudziłam się w czyimś łóżku, nie wiedziałam gdzie jestem. W pokoju znajdowały się dwie pary drzwi. Weszłam przez jedne i znalazłam się w łazience, w lustrze zobaczyłam swoje odbicie : rozczochrane włosy, czerwony nos i prawie bordowe usta, które mocno szczypały. Uczesałam się mniej więcej i wyszłam. Od razu skierowałam się w stronę drugich drzwi. Szłam długim korytarzem, weszłam do kuchni w której stał wysoki chłopak.
- możesz mi powiedzieć co ja tu robię.!? I kim ty w ogóle jesteś.!? 

_________________________________________________________________________________

witaam was. ^^  

rozdział pisałam przy pięknej piosence z której jest tytuł bloga. : 3 <3

Jak się podoba.?  komentujcie proszee..  wysyłajcie blog do swoich znajomych. : >
ii mam takie pytanie.. czy przeszkadzają wam przekleństwa.? 



środa, 11 kwietnia 2012

Prolog.


                       
Jestem właśnie na randce  z moim chłopakiem. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy nasze twarze się zbliżały do siebie, to miał być nasz pierwszy pocałunek ii  nagle zadzwonił mój telefon -  dzwoniła Asia moja przyjaciółka.

- czego.? Trochę przeszkadzasz. – byłam lekko wkurzona.
- przepraszam ale proszę  się przyjedź do mnie jak najszybciej.
- Jezu co się stało – słyszałam że płacze – będę jak najszybciej. – nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.

- przepraszam cię musze już iść. – poinformowałam Mateusza i wybiegłam z jego domu kierując się do mojej przyjaciółki. Weszłam do dużego czerwonego autobusu i po 10 min byłam na miejscu. Byłam tam tak często że czułam się jak u siebie w domu a rodzice Asia traktowali mnie jak rodzinę. Od razu pobiegłam na górę do pokoju Aśki. Zobaczyłam ja całą zapłakaną siedzącą na ziemi i oparta o łóżko.
- Co się stało.? – spytałam z troską przytulając ją . Ona jeszcze bardziej się rozpłakała. – wszystko będzie dobrze.
- nie Emilka nie będzie. Posłuchaj bo jaa..  jaa mam.. jaa.. nie dam rady.. nie wiem jak ci to powiedzieć. – i znowu wybuchła płaczem. Siedziałyśmy tak w ciszy parę minut,  nagle Asia   
zaczęła się jakby dławić powietrzem, nie mogła oddychać. Od razu zadzwoniłam  na pogotowie, przyjechali po paru minutach. Nie pozwolili mi wejść do karetki więc zadzwoniłam po taksówkę, która zjawiła się błyskawicznie. Po  20 min byłam już w szpitalu. W recepcji powiedzieli mi że moja przyjaciółka ma jeszcze badanie czy coś więc usiadłam na ziemi i czekałam. Po głowie chodziły mi pytania „ co jej jest.?” , „ co mi chciała powiedzieć.? „ .Nie rozumiałam.

_________________________________________________________________________________

No i prolog. Piszcie czy się podoba. Przesyłajcie dalej swoim znajomym. Polecajcie. 

W następnym rozdziale pojawi się już jeden z chłopaków. <3

Od razu przepraszam za błędy. 

Bohaterowiee. : 3

Emilia Adamowicz - polka. Rude włosy, niebieskie oczy, wysoka. Jej najlepszą przyjaciółką jest Asia, znają się od piaskownicy. Mają różne charaktery. Jest  uparta i trudno jej dogodzić ale to się  może zmienić. Lat 20.


 Asia Trzebiatowska - polka. Długie brązowe włosy, brązowe oczy, średniego wzrostu. Jej najlepszą przyjaciółką jest Emilka jest ona o 2 lata od niej młodsza. Jest  szalona i zazwyczaj wesoła. Lat 18.



Louis Tomilson. 21 latek z  poczuciem humoru w związku z Eleanor Calder. Ma  niebieskie oczy.






Niall Horan. Ma 19 lat, farbowane włosy i niebieskie oczy. Odkurzacz jedzenia. 


Zayn Malik. - Ma 19 lat, czarne włosy i brązowe oczy. Raczej ten niegrzeczny. 


Harry Styles. - Najmłodszy. Ma 18 lat i burze brązowych loków na głowie. Romantyk.


Liam Payne. - "Daddy" zespołu. Spokojny, jeszcze większy romantyk od Harrego. ma 19 lat. Jest w związku z Danielle Peazer. 

Heey. ^^

Heey jestem Gosia i będę tu dodawała moje opowiadanie o One Direction. Mam nadzieje że się spodoba. ; D